Przypadek: Bronek 14 lat.Trafił do nas z powodu rozległego rozrostu w jamie nosowej. Zmiana obejmowała zatokę czołową i doprowadziła już do lizy kości, czyli procesu, w którym nowotwór dosłownie niszczy struktury kostne. To nie jest „katar u starszego psa”. To jest zaawansowana, bolesna choroba nowotworowa, która bardzo szybko odbiera komfort życia.
Wcześniej wykonano biopsję w innym ośrodku, jednak wynik nie pozwolił na jednoznaczne rozpoznanie typu nowotworu. W takich lokalizacjach nie jest to rzadkie. Guzy jamy nosowej są trudne diagnostycznie. Często są heterogenne, martwicze, z dużym odczynem zapalnym, a pobranie materiału bywa technicznie ograniczone. U nas biopsję powtórzyliśmy, ale jednocześnie stan kliniczny Bronka nie pozwalał na luksus czekania.
Przy tak nasilonym bólu i dyskomforcie zdecydowaliśmy się wdrożyć leczenie systemowe jeszcze przed uzyskaniem wyniku histopatologii. To decyzja, która zawsze musi być przemyślana, ale w onkologii weterynaryjnej często balansujemy między „idealnym algorytmem” a realnym cierpieniem pacjenta. Naszym celem było szybkie zmniejszenie masy guza, ograniczenie bólu i poprawa jakości życia.
Ostateczny wynik potwierdził raka płaskonabłonkowego. Jest to nowotwór wywodzący się z nabłonka, często spotykany w obrębie jamy nosowej, jamy ustnej i skóry. Charakteryzuje się miejscową agresywnością, naciekaniem tkanek i kości, ale stosunkowo rzadko daje odległe przerzuty we wczesnych stadiach. Problem polega na czym innym. Rak płaskonabłonkowy u psów zwykle słabo odpowiada na klasyczną chemioterapię. Zdecydowanie lepiej reaguje na leczenie miejscowe, szczególnie radioterapię, a chemioterapia pełni raczej rolę wspomagającą lub paliatywną.
Dlatego odpowiedź Bronka na leczenie była dla nas tak dużym zaskoczeniem. Już po dwóch tygodniach zaobserwowaliśmy wyraźne cofnięcie się zmiany i poprawę komfortu życia. Nie zmienia to biologii nowotworu, ale pokazuje, że każdy pacjent jest osobną historią, a reakcja na leczenie nie zawsze mieści się w podręcznikowych schematach.
Warto to jasno powiedzieć. To nie jest „cudowne wyleczenie”. To jest bardzo dobra odpowiedź na pierwszy etap leczenia. Rak płaskonabłonkowy pozostaje chorobą wymagającą leczenia skojarzonego i długofalowego planowania. Dlatego przed Bronkiem kolejny krok, czyli konsultacja w ośrodku radioterapii, gdzie będzie można ocenić możliwość leczenia miejscowego, oraz dalsza kontynuacja chemioterapii w odpowiednio dobranym schemacie.
W onkologii weterynaryjnej nie chodzi wyłącznie o długość życia. Chodzi o jego jakość, o komfort, o realne zmniejszenie bólu i cierpienia. Historia Bronka pokazuje, jak ważne jest indywidualne podejście, szybkie decyzje kliniczne i współpraca zespołowa.
Tak właśnie pracujemy w Moonvet. Bez obiecywania cudów, ale też bez rezygnowania z leczenia tylko dlatego, że statystyki nie są idealne. Bo za każdą statystyką stoi konkretny pacjent. Taki jak Bronek.